Koniec XVII wieku przyniósł Europie nowe wojny. Śląsk należał wówczas do Austrii i z trudem podnosił się po kataklizmie wojny 30-letniej, która zrujnowała środkową część Europy, a najbardziej kraje niemieckie. Tymczasem na wschodzie wyrastała nowe imperium carów.
Nowy król polski - August II, elektor saski, wszedł w układ z carem Piotrem I i uderzył na szwedzkie Inflanty w 1700 roku. W wojnę została wciągnięta Polska wbrew własnej woli, stała się też jej główną ofiarą. Rozpętana w ten sposób wielka wojna północna była wyrazem dążeń Rosji do pokonania Szwecji i miała trwać 21 lat.
Wojowniczy monarcha szwedzki, Karol XII, zajął należącą do Polski Kurlandię, później Wilno, Warszawę i Kraków. W lipcu 1702 roku zmiótł w proch polską kawalerię pod Kliszowem, po czym pobił polskie wojsko pod Pułtuskiem. Konfederacja warszawska, popierana przez Szwedów, wysunęła na tron Stanisława Leszczyńskiego.
Karol XII, goniąc ciągle za uchodzącym Augustem II, wdarł się na Śląsk, czym pogwałcił neutralność Austrii. Obecność wojsk szwedzkich wywołała panikę, tym bardziej, że znalazły się one wkrótce również w Saksonii. W tym samym czasie Ludwik XIV walczył o sukcesję w Hiszpanii. Dlatego obawiano się, by nieobliczalny Szwed nie zbliżył się zanadto do Francji.
W ten to sposób do głównej kwatery Karola XII - Altrahnstädt koło Lipska zjechali się przeciwnicy Francji. Józef I, cesarz Austrii zgłosił wówczas gotowość do ustępstw wobec protestantów śląskich. Rokowania altranstadzkie (wrzesień 1706) trwały kilka tygodni, a ich postanowienia dotyczyły sfery polityki i religii. Na mocy postanowień traktatu August II Sas zrzekł się tronu polskiego na korzyść Stanisława Leszczyńskiego. Drogo kosztowała Augusta i jego rodzinny kraj komitywa z carem. Szwed wycisnął z Saksonii do 1707 roku 40 mln talarów w złocie.
Nas jednak interesują postanowienia, jakie zawarto w dziedzinie wyznaniowej. Otóż sytuacja była tym bardziej skomplikowana, że strony układu reprezentowały z gruntu odmienne konfesje. Karol XII był protestantem i zdecydowanie występował w obronie praw, w większości protestanckiej, ludności Śląska do swojej religii. Józef I kontynuował dzieło ultrakatolickich monarchów Austrii, wprowadzających po wojnie 30-letniej bezwzględne ,,porządki" religijne. Protestantom zabrano świątynie, pastorów wypędzono. W księstwie wrocławskim chłopi stanęli z bronią w ręku w obronie swoich ewangelickich duchownych i zborów (Sośnica/Reichbergen, Sadków/Sattkau, Gniechowice/Altenrode). Zbiegostwo chłopów przybierało formy masowych ucieczek.
Z wolnego państwa stanowego Milicz/Standesherrschaft Militsch i państwa sycowskiego/Standesherrschaft Wartenberg uciekali do Wielkopolski, Brandenburgii, na Morawy. Powołano nawet specjalne oddziały łowców głów. Tak nazwano dragonów, którzy mieli ścigać zbiegłych poddanych i włóczęgów Wyludnione ziemie i puste gospodarstwa cesarz Austrii nadawał zasłużonym oficerom lub sprzedawał po niskiej cenie. Tak osiedlała się na Śląsku tzw. „nowa szlachta" – homines novi. Rodziny Hatzfeldtów i Bibersteinów stały się podporą władzy cesarskiej. Kiedy w 1649 roku Melchior Hatzfeldt, feldmarszałek austriacki, wprowadzał rządy katolickie w Prusicach/Prausnitz, protestanccy kupcy i rzemieślnicy w popłochu zbiegli w rejon Oleśnicy.
Władca państwa sycowskiego/Standesherrschaft Wartenberg, Hannibal von Dohna, najechał ze swoimi dragonami Głogów/Glogau, po czym ulokował żołnierzy w domach zbiegłych protestantów. Żołdactwo dokonało tam takich grabieży i zniszczeń, że wywołało to protesty zamieszkałych w mieście katolików. "Dokonałem więcej niż św. Piotr, bo tamten kazaniem zjednał 2000 dusz dla wiary, a ja bez kazania znacznie więcej" - powiedział butnie Dohna po dokonanym na mieszczanach pogromie.
W 1684 r. Henryk Leopold Maltzan, pan włości milickich, pojechał z nowo narodzoną córką do Sycowa/Wartenberg, by tam w tajemnicy ją ochrzcić. Kiedy dowiedzieli się o tym katolicy, hrabiego skazano na 50 talarów grzywny, siłą zabrano mu dziecko i ochrzczono w obrządku katolickim w Miliczu. Ten sam baron Maltzan podarował protestantom drewno na rozbudowę ich świątyni w Zdunach w 1690 roku. Wzniósł też ewangelicki kościół w Rakłowicach/Rackelwitz, za co ukarano go następną grzywną w wysokości 80 talarów.
W 1995 roku papież Jan Paweł II, podczas pielgrzymki w Czechach, przeprosił protestantów za tę właśnie, przeprowadzoną silą kontrreformację. W okresie tym najbardziej ucierpieli ewangelicy Śląska i Czech.
Niewiele dobrego da się także powiedzieć o wojskach szwedzkich, broniących protestantów. Otóż na Śląsku łupili oni bezwzględnie ludność, nie pytając nikogo o wyznanie. Dlatego wydaje się. że obrona praw protestantów do ich religii była tylko wybiegiem dla wojowniczego króla Szwecji. Niewiele dobrego dzieje się, kiedy ludzie zaczynają walczyć między sobą z imieniem Boga na ustach. Pewnie dlatego nikt nie kocha uzbrojonych misjonarzy.
Wróćmy jednak do toczących się rokowań w Altrahnstädt. Jasno trzeba powiedzieć, że przyparty do muru i upokorzony August II zdradził swojego dotychczasowego sojusznika - cara Piotra I. Sas wydał w ręce Szwedów stacjonujące w Saksonii wojska rosyjskie. Karol XII wyznaczył do rokowań z cesarską komisją we Wrocławiu barona von Strahlenheima. Miał on niezbędne pełnomocnictwa i był twardym negocjatorem, a sprawa szła o wysoką stawkę. Austriacy zgodzili się na oddanie protestantom 121 śląskich kościołów. Poza tym wyrazili zgodę na budowę na terenie Śląska sześciu kościołów Łaski (Gnadenkirche). O całej tej sprawie dowiedział się wkrótce papież - Klemens XI. Początkowo nie dawał wiary pogłoskom. Jak to możliwe? Austria - wierna córa Rzymu i podpora katolicyzmu paktuje z protestantami, wiernymi nauce Lutra, którzy nie uznają zwierzchności Ojca Świętego? Własnoręcznie napisał list do cesarza Józefa I; zaklinał w nim władcę, by nie czynił tak wielkich ustępstw na rzecz protestantów. Na próżno. We Wrocławiu rokowania toczyły się dalej, a ich atmosfera była do bólu rzeczowa. Każda ze stron wyciągała dla siebie możliwie najwięcej. Ustalono konkretne sumy w złocie oraz miasta, w których miały zostać zbudowane kościoły łaski: Kożuchów/Freystadt, Żagań/Sagan, Jelenia Góra/Hirschberg, Kamienna Góra/Landeshut, Milicz/Militsch i Cieszyn/Teschen.
Za tę „łaskę" cesarz Austrii Józef I otrzymał 700 tys. guldenów. Komisja cesarska dostała 15,4 tys., a baron Stahlenheim - szwedzki negocjator - wyjechał z Wrocławia bogatszy o 20 tys. guldenów. Karol XII swój wkład w obronę śląskich współwyznawców wycenił na 200 tysięcy.
Bardzo aktywnym człowiekiem podczas rokowań okazał się Joachim Wilhelm Maltzan. Milicki hrabia/Graf wysłał do Wrocławia swo¬jego radcę - Seyfrieda z Ponikowa/Ponikau, gdyż zależało mu na lokalizacji jednego kościołów w Miliczu. Maltzan zobowiązał się do współfinansowa¬nia budowy świątyni. Jego kilkumiesięczne starania (listopad 1707 - styczeń 1708) uwieńczone zostały powodzeniem. 15 kwietnia 1709 roku do Milicza przyjechała delegacja z hrabią Ludwikiem Zinsendorfem. cesarskim radcą wojennym i panem Adelshausen - rektorem Szkoły Rycerskiej w Legnicy. Wyjechał im naprzeciw o pół mili od miasta Joachim Maltzan w towarzystwie okolicznego rycerstwa. Hrabia siedział w sześciokonnej karocy. Komisję cesarską powitali przyjaznymi słowy: starosta krajowy/Landeshauptmann Salisch i kanclerz Daniel Kyhn. Przy Niemieckiej Bramie/Deutsches Tor (obecnie ul. Wrocławska) czekała już delegacja miasta. Tworzyło ją sześciu muszkieterów z kapralem, burmistrz i rajcowie miejscy odziani na czarno. Wszyscy udali się w kierunku rynku, gdzie oczekiwało milickie mieszczaństwo z pocztem sztandarowym i trabantami pod bronią (6 muzykantów i 3 trębaczy). Tutaj cesarski komisarz Zinsendorf ogłosił uroczyście o decyzji wybudowania w Miliczu kościoła. Następnego ranka o godz. 7:00 rano komisja wraz z rodziną Maltzanów i rycerstwem wzięła udział w katolickiej mszy, po czym wszyscy udali się w miejsce, które przeznaczono na budowę nowego kościoła. Tutaj, po przemowie hrabiego Zinsendorfa, nastąpiła ceremonia wręczenia Joachimowi Maltzanowi liczącej pięć i pół łokcia piki, która posłużyła do odmierzenia gruntu przeznaczonego pod budowę świątyni Łaski. Teren pod budowę kościoła podarował hrabia Maltzan. Pika pomalowana była na żółto i czerwono oraz miała wstążki jedwabne - również w tych kolorach. Dodajmy, że były to barwy cesarskie Habsburgów. Jako zabytkowy eksponat trzymano ją w kościele za ołtarzem, gdzie przetrwała wiele pokoleń. Zaginęła po 1945 roku.
Nie można pominąć faktu, że wybudowana świątynia była jedyną świątynią protestancką w promieniu 4 mil. A ludność tego wyznania stanowiła większość nie tylko w mieście, ale na terenie całego Śląska.
21 czerwca 1709 położono kamień węgielny pod budowę nowego kościoła. W uroczystości wzięli udział pastor Samuel Seeliger oraz starosta krajowy/Landeshauptmann Śląska, pan na Gogołowicach/Gugelwitz - Markus Salisch.
Naiwna wiara, że słowa tworzą rzeczy była protestantom obca, przeto zabrali się raźno do pracy. 9 października tego roku stała już gotowa konstrukcja z belek. Tym samym widoczny stał się zarys pięknej bryły kościoła, którego architekt, Gottfried Hoffman z Oleśnicy, prowadził równocześnie budowę.
Warto wspomnieć, że cesarz Austrii wziął nie tylko wzmiankowane 700 tys. guldenów za ustępstwa na rzecz śląskich protestantów. Ewangelicka gmina w Miliczu musiała zapłacić dworowi wiedeńskiemu za zezwolenie na budowę kościoła osobny haracz. Wynosił on 14 tys. talarów (10 tys. guldenów reńskich) i nazwany został elegancko „gratyfikacją”.
Władze miasta w ciągu 9 lat (1709-1718) wyłożyły na kościół Łaski 4242 floreny. Hrabia Maltzan wraz z małżonką wsparł budowę z własnej szkatuły i podarował 6000 florenów. Nie mogło to w pełni pokryć kosztów i gmina zdołała uporać się z długiem dopiero w 1749 roku, kiedy to Milicz i reszta Śląska znajdowały się już w granicach państwa pruskiego.
Równolegle z milicką świątynią przebiegała budowa Sankt Petersburga - nowej stolicy Rosji. W tych czasach miały miejsce wydarzenia, które przesądziły o dalszym losie tej części Europy. Zwycięstwo cara Piotra I nad Szwedami pod Połtawą, w 1709 roku, uczyniło z Rosji potęgę. Odtąd też kraj ten stał się głównym graczem politycznym i zagrożeniem dla krajów sąsiednich. Razem ze Szwecją i Polską osłabieniu uległa także Austria, czego wyrazem stało się oderwanie Śląska przez Prusy. Cień dwóch nowych potęg - Rosji i Prus - zaciążyć miał na dwa stulecia nad Europą środkowo-wschodnią.
Kiedy w 1714 roku ukończono stawianie wieży kościelnej i wieńczącej ją kopuły, dekarze zebrali się na szczycie. Tam - ku chwale Stwórcy i w podzięce za to, że w trakcie budowy nie zdarzył się ani jeden wypadek - opróżnili butelkę wina. W przekazach nic zachował się ani rocznik, ani gatunek degustowanego trunku.
Świątynia liczyła aż 2000 miejsc, rozlokowanych na parterze i trzech piętrach galerii. Co do wieży kościelnej, to przetrwała ona 73 lata. Pierwotnie liczyła 88,5 łokcia, czyli 58,7 metra. Jednakże groziła zawaleniem i z tej to przyczyny zdjęto wysoką kopułę, złożoną z po¬dwójnego hełmu i galerii. Podczas gdy zbuntowany lud Paryża obalał swojego króla i szturmował Bastylię, w Miliczu instalowano nową kopułę na obniżonej o 12 metrów wieży kościoła. Teraz całość liczyła 46 metrów, a sama kopuła była niższa i bardziej krągła od poprzedniej. I taki stan utrzymuje się od 1789 roku, z jednym wyjątkiem - wieża jest nieco odchylona od pionu (ok. 50 cm), co widać gołym okiem.
W połowie XVIII w. właściciel państwa stanowego Nowy Zamek, Krzysztof Reichenbach, postanowił wybudować ewangelicki kościół w Wierzchowicach. Po uzyskaniu zezwolenia od króla Fryderyka II rozpoczął budowę. Tym samym trzynaście wsi należących do państwa stanowego Nowy Zamek/Standesherrschaft Neuschloss stworzyło własną parafię, która siłą rzeczy uległa oderwaniu od parafii kościoła Łaski w Miliczu. Wówczas hrabia Joachim Andreas Maltzan złożył (kwiecień 1755 r.) stanowczy protest przeciw opuszczeniu parafii milickiej przez wsie Reichenbachów. Uszczuplało to bowiem dochody parafii milickiej. Król Prus nie zmienił jednak decyzji o budowie kościoła w Wierzchowicach, za to nakazał nowo utworzonej parafii wypłacenie rekompensaty w wysokości 1000 talarów superintendentowi przy kościele Łaski w Miliczu.
W 1813 r. kolator kościoła łaski, hrabia Alexander Maltzan, powołał na funkcję kapelmistrza pałacowej orkiestry syna kantora kościelnego – Friedricha Guhra. Młody muzyk kształcił się we Wrocławiu w Królewskim Seminarium Nauczycielskim. Grał na skrzypcach, klawesynie i organach. W 1813 r. Friedrich Guhr założył Milickie Towarzystwo Muzyczne. Jego członkowie spotykali się i prowadzili próby w pałacu Maltzanów. Koncertowali też w pobliskich miejscowościach: Krotoszynie, Rawiczu, Żmigrodzie, Wrocławiu. Dochody z koncertów przeznaczano na pomoc pogorzelcom, budowę szkół, renowację kościołów. Przez 26 lat kapela wydała na cele dobroczynne 4269 talarów, 25 groszy i 9 fenigów. Król Prus uznając zasługi kapelmistrza Guhra odznaczył go prestiżowym Orderem Czerwonego Orła/Rote Adler. Najlepszy okres dla Milickiego Towarzystwa Muzycznego miał miejsce w latach 1813 – 1839.
Friedrich Guhr poza funkcją kantora w kościele łaski także komponował pieśni i kantorały. Wydał zbiór pieśni religijnych pt. Śpiewający Katechizm. W Miliczu wydrukowano zbiór jego kompozycji w formie sporej księgi, zawierała ona m.in. utwory na chór dziecięcy oraz kompozycje instrumentalne. Milickiego kantora pochowano w krypcie kościoła Łaski koło zakrystii.
Po przejęciu milickiej świątyni przez administrację katolicką po 1945 roku, nadano jej za patrona Andrzeja Bobolę. Był to jezuita bestialsko zamordowany przez kozaków pod Pińskiem w 1657 roku. W bliższej i dalszej odległości od Milicza–Krotoszynie, Rawiczu itd. poewangelickim kościołom nadawano za patrona często Bobolę.
Przypuszczalnie w połowie lat 50. XX wieku barokową ambonę ufundowaną przez Heinricha Maltzana oraz chrzcielnicę zdemontowano i przewieziono do Poznania. Oba obiekty są dziś ozdobą Katedry Poznańskiej.
Na początku lat 90., w co drugą niedzielę miesiąca, ewangelicki proboszcz z Sycowa odprawiał msze dla wiernych tej konfesji. Jednak z powodu niewielkiej ilości ewangelików zaprzestano tych praktyk.
W 1998 roku ks. kardynał Henryk Gulbinowicz dokonał poświęcenia odbudowanego budynku plebanii, który uległ spaleniu w 1971 r. W 1999 roku elewacja kościoła została kompleksowo odrestaurowana nakładem środków Fundacji Współpracy Polsko – Niemieckiej/Deutsch – Polnische Stiftung für Zusammenarbeit. W latach 2003 – 2005 odremontowano wnętrze kościoła, położone zostały nowe posadzki, odmalowano galerie i zainstalowano nowe ławki.
Kościół ten tak wrósł przez stulecia w pejzaż miasta, za które¬go murami pierwotnie stał, że trudno dziś wyobrazić sobie Milicz bez niego.
Ireneusz Kowalski
Literatura/Literatur
Die Gnadenkirche in Militsch F.Gleisberg, Verlag Unser Weg, Düsseldorf 1971
Der Kreis Militsch – Trachenberg an der Bartsch, Erhard Verlag Springe 1965
Chronik der Stadt Militsch, K.Kluge, Militsch 1909
Reformacja. Kontrreformacja, Tolerancja, J.Tazbir Wyd. Dolnośląskie W-w 1996
Schlesische Tonkünstler Lexikon, Breslau 1846
Chronik der Probstei Wirschkowitz, Archiwum Archidiecezjalne Wrocław
Kronika Doliny Baryczy, tom VII, Ireneusz Kowalski, ks. Mieczysław Kogut, Kluczbork 1997
Spis proboszczów kościoła łaski (obecnie p.w. św. A. Boboli):
ewangeliccy:
1709-1730 M. Samuel Seeliger
1730-1768 Sam. Thymner
1769-1784 Michael Ringeltaube
1784-1793 Karl Florian Weber
1793-1801 Joh. Gottlieb Reche
1802-1837 Karl F. H. Richter
1837-1850 Hugo Wentzel
1850-1852 wakat
1852-1886 Robert Zindler
1886-1925 D. Theobald Daechsel
1926-1942 Otto Pennewiss
1943-1945 Dr Fritz Gleisberg
katoliccy:
1945-1946 ks. Józef Sczasny
1949-1957 ks. C. Rubaszewski
1957-1967 ks. Paweł Grodkowski
1967-1978 ks. Stanisław Pikul
1978-1990 ks. Eugeniusz Waresiak
1990-1994 ks. Jan Przytocki
od 1994- ks. Kazimierz Kudryński































